Ja jestem – obecność chrystokształtna

Po drugiej stronie muru nie można być namiastką samego siebie. Nie można być „w połowie”. Albo jest się całym sobą, albo jest się nikim. Więzienne mury znoszą bowiem połowiczność. W ich przestrzeni jest się człowiekiem w pełni, albo pełnym zaprzeczeniem człowieka.

Duszpasterz, wkraczający w przestrzeń więziennych murów, musi podobnie być całym sobą, albo ryzykuje, że szybko stanie się nikim. Mówiąc inaczej, zostaje wezwany w ów świat totalnego człowieczeństwa bądź totalitarnego zaprzeczenia człowieczeństwa nie tylko przez więzienne struktury, nie tylko dlatego, że pełni tam część swojej służby Chrystusowi, ale przede wszystkim dlatego, że czuje w sobie powołanie do bycia człowiekiem wobec tych, którzy mają być świadkami totalnego człowieczeństwa.

We więzieniu oczekują po Was obecności nie nominalnej, ale chrystokształtnej. Czyli takiej, której słowem jest samoświadectwo: Ja jestem. Do wypowiedzenia tego słowa każdego człowieka wiedzie daleka droga od samoświadomości, kim się jest w ogóle, i jako sługa Chrystusa w szczególe, po odwagę zatrzymania się w samym środku ludzkiej ciemności, w kręgu bezładu i beznadziejności; pomiędzy ludźmi, wobec których będziesz miał odwagę powiedzieć: Ja jestem. Ono znaczy bowiem, że nie jestem tutaj połowicznie; że część mojej osoby, mojej jaźni, mojej świadomości, mojego egzystencji pozostała gdzieś indziej, ale jestem cały dla ciebie, abyś odnalazł oparcie i punkt odniesienia dla zbudowania własnego życia.

Obecność przestała być kategorią społeczną, religijną i psychologiczną. We współczesnym świecie jest tez przedmiotem filozoficznego namysłu nad tajemnicą człowieka. Jako chrześcijanie wiemy, że na miarę Chrystusa. Człowiek w pełni obecny jest osobą zdolną do afirmacji i samoświadectwa: Ja jestem.

Ewangelista, autor czwartej ewangelii kanonicznej, często wkłada w usta Jezusa z Galilei zdanie: Ego nimi (Ja jestem), w którym Żydzi słyszeli słowa objawienia się Boga na Horebie. Bóg dał się wówczas rozpoznać, mówiąc o sobie: Jestem obecny, aby was ratować. W życiu Jezusa to Ja jestem realizuje się w sposób wyjątkowy i niepowtarzalny. Tym stwierdzeniem wyraża, że jest tym, kim jest i że definiuje się ze swojego punktu widzenia, a nie punktu widzenia innych, ani prostych ludzi, ani pobożnych faryzeuszy, ani uczonych w Piśmie. Jest sobą. Ma odwagę być sobą bez względu na opinię innych. Jest jedyny w swoim rodzaju. Jest po prostu kimś, kto jest dla innych.

U Łukasza ten sam obraz Jezusa został wyrażony innymi słowami. Zmartwychwstały Jezus Chrystus mówi do swoich uczniów: Ego eimi autos (To Ja jestem) (Łk 24,39). Autos to pojęcie z filozofii stoickiej. Dotyczy wewnętrznej świętości człowieka, jego prawdziwej wewnętrznej istoty, przestrzeni ciszy, do której nie wdziera się żaden hałas, do której nie ma też dostępu żaden człowiek. To jest przestrzeń, gdzie Bóg mieszka w człowieku. To jest to miejsce najświętsze, w którym człowieka spotyka się z Bogiem. Prawdziwa świątyni, nie zależna od czasu i przestrzeni. W niej, dzięki spotkaniu z Bogiem, człowiek odnajduje istotę samego siebie.

Gdy na tle rozważać słowa Jezusa, staje się zrozumiałe, ze Jezus poprzez swoje zmartwychwstanie pragnie prowadzić nas ku naszemu najgłębszemu „ja”, abyśmy w Nim odrodzeni i odnowieni zyskiwali dostęp do samych siebie, do źródeł życia, i stawali się wreszcie tym, kim powinniśmy się stać. Dlatego jako więzienni duszpasterze miejcie świadomość, że w Jezusowym Ego eimi autos, odnajdujecie najprostszą drogę do odnalezienia samych siebie i zdefiniowania swojej służby wobec osadzonych. Za więziennymi murami musicie zdobyć się na totalną obecność. Mieszkający tam ludzie potrzebują Waszej odwagi, aby wobec nich przedstawić się: Ego eimi autos (To Ja jestem).

To nie znaczy, że macie od siebie uzależniać. Macie po prostu uzdalniać osadzonych do tego, aby odważyli się na bycie sobą. Inaczej nigdy nie opuszczą wiezionych murów. Jeśli nawet wyjdą poza ich zarys, mentalnie pozostaną więźniami. Wasze bycie słowem, Wasze Ja jestem, ma ich przybliżać do totalnego człowieczeństwa, do osiągnięcia chrystokształtnego obrazu.

Proponuję więc kilka obrazów obecności, których wzorem jest oczywiście obecność Jezusa Chrystusa. Potraktujcie je jako zachętę do pracy nad sobą, do modlitewnej medytacji i duchowych ćwiczeń.

Obecność – nie dla zła

Obecność – nie dla spokoju

Obecność nie musi stać w centrum

Obecność nie jest siłą

Obecność – nie dla sukcesu

Obecność dla wszystkich

Obecność w wolności

ks. dr Marek Jerzy Uglorz

Fragment referatu wygłoszonego na konferencji kapelanów EDW w Zakopanem 4-7 października 2010