Sprawiedliwość naprawcza

UDZIAŁ OSÓB DUCHOWNYCH W REALIZACJI SPRAWIEDLIWOŚCI NAPRAWCZEJ I WYKONYWANIU KAR KRYMINALNYCH[1]

Motto:

Nikomu złem za złe nie oddawajcie,

starajcie się o to, co jest dobre w oczach wszystkich ludzi.

Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie. [2]

1. Uwagi wstępne

Podejmując analizę tematu konferencji, na wstępie dokonać pragnę sprecyzowania dwóch pojęć, które w moim odczuciu wieść winny priorytetową rolę w procesie czy systemie „sprawiedliwości naprawczej”, a w niniejszym wystąpieniu będą kluczowymi.

Pierwsze pojęcie to POJEDNANIE. Jest ono w zasadzie krokiem wynikającym z nawrócenia i okazania żalu czy skruchy, które poszkodowani przestępstwem, ofiary lub ich bliscy gotowi są przyjąć i zaakceptować. Sprawcy przestępstwa proponują je, aby naprawić to, co sprawili wykroczeniem czy przestępstwem, a przez to odbudować ludzkie stosunki.

Pojednanie, jako pojęcie i proces, nie jest z różnych względów brane pod uwagę w systemie karnym i społeczeństwie, a nawet nie występuje. A szkoda, gdyż z punktu widzenia religii, jest ono jednym z najpiękniejszych przykładów realiów umożliwiających ludzkie życie, niezależnie od dziejącego się w nim zła.[3]

Drugie pojęcie to PRZEBACZENIE/ODPUSZCZENIE. Charakterystycznie brzmi ono w języku niemieckim, a cenną dla naszego tematu jest jego etymologia. „Vergeben” (tłum. przebaczyć) – „weggeben” w tłumaczeniu dosłownym znaczy „oddać, dać precz”, co objaśnić możemy również jako „rezygnować z pretensji”. Jakie znaczenie ma powyższe dla naszego tematu? Winny, sprawca przestępstwa „wchodzi w siebie” i chce swoje życie zmienić. Odczuwa żal, czuje skruchę i szuka przebaczenia, odpuszczenia. Przebaczenie nie jest czymś naturalnych i samo przez się zrozumiałym, mimo że jako chrześcijanie wypowiadamy w Modlitwie Pańskiej słowa przyrzeczenia: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Ojciec reformacji wittenberskiej – ks. Marcin Luter – dokonując objaśnienia tych słów stwierdza: „Prosimy w tej modlitwie, aby nam Ojciec niebieski nie pamiętał grzechów naszych i dla nich nie odmawiał tego, o co Go prosimy, bośmy tego niegodni, o co prosimy, aniśmy na to nie zasłużyli; lecz aby nam wszystko z łaski dać raczył, gdyż codziennie wiele grzeszymy i tylko na karę zasługujemy. Przeto i my nawzajem serdecznie przebaczać i chętnie dobrze czynić będziemy tym, którzy przeciw nam zawinili.”[4] W tym nieodzowna jest pomoc sprawcy przestępstwa. Przebaczenie może być niemożliwym, jeśli sprawca przestępstwa sam nie zrozumie i nie dojdzie do przekonania, że musi zmienić drogę swego życia.

2. Analiza tematu „Udział osób duchownych w realizacji sprawiedliwości naprawczej i wykonywaniu kar kryminalnych”

Eunomijny[5] model sprawowania kontroli nad przestępczością i jej opanowanie musi zawsze postrzegać swoje centrum w odbudowaniu ludzkich stosunków. Istnieje wielka różnica między anomijnym systemem kontroli przestępczości a modelem eunomijnym.

W przypadku pierwszym wydaje się, że zadowolonymi są zwolennicy prawa karnego, gdy sprawca przestępstwa zostanie należycie ukarany, a zakłady karne są w odpowiednim procencie zaludnione. Czy to i wola społeczeństwa? Zdecydowana większość pragnie przywrócenia kary śmierci, a podobna temu – zaostrzenia w zdecydowany sposób wymierzanych przez sądownictwo kar. Pierwsza kwestia zadziwia, zważywszy na chrześcijańskość polskiego społeczeństwa. Czy naprawdę „oko za oko, ząb za ząb”?

W drugim eunomijnym systemie uczestnicy są dopiero wówczas zadowoleni, gdy sprawidliwość jest przywrócona, to znaczy, gdy w namacalny sposób doznana wskutek popełnionego przestępstwa strata zostaje naprawiona. Innymi słowy: eunomijny model opanowania przestępczości urzeczywistniać musi to, co określa się hebrajskim słowem „cedaka” – sprawiedliwość. Czy tak aby jest? Czy biblijne teksty: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują”[6], „Błogosławcie tych, którzy was prześladują, błogosławcie, a nie przeklinajcie”[7] odzwierciedlają nie tyle polskie prawodawstwo, co mentalność naszego społeczeństwa?

Według badań Janiny Waluk opublikowanych w: „Problemy więziennictwa u progu XXI weku”[8] zdecydowana większość objętych ankietą ówczesnych naczelników Zakładów Karnych opowiadała się za modelem mediacji stanowiącej cząstkę sprawiedliwości naprawczej, widząc w jej prowadzeniu i dokonywaniu przede wszystkim możliwość rozwiązania problemu przeludnienia więzień. Drzewo ocenia się po owocach.

Analizując powyższą kwestię wnikliwiej, okazać się musi, że naprawa, przywrócenie, odnowienie poniesionych strat, nie jest tym najwyższym, co osiągnąć można. Rzeczywistość jest niestety taka, że naprawienie popełnionego zła jest często nieosiągalne i niemożliwe. Martwy człowiek nie może być przywrócony do życia, zrujnowane życie nie może odżyć, zniszczona nieruchomość – być odbudowana, utracone zaufanie – łatwo odzyskane, zburzone ludzkie stosunki nie mogą być bezproblemowo naprawione. Jedynym środkiem, ostatecznie zadowalającym i osiągającym rezultat jest pojednanie. Tylko ono może leczyć powstałe na mieniu, ciele i psychice rany.

„Nikomu złem za złe nie oddawajcie, starajcie się o to, co jest dobre (…). Jeśli można o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie. Najmilsi! Nie mścijcie się sami…”[9] Żadne przebaczenie, a przede wszystkim kara, jaką ponosi sprawca przestępstwa, nie może uleczyć ran, gdyż nie prowadzi do pojednania. Wręcz przeszkadza w nim, bo sprawca i ofiara są od siebie oddaleni, odizolowani. W tym przypadku oboje ponoszą szkodę.

„Niczego nie naprawi się przez odpłatę, przez ukaranie sprawcy, zło x zło, tak samo przemoc x zło nie oznacza zniesienia zła lub zniknięcia przemocy, nie! One oznaczają podwójne zło, podwójną przemoc. To nie jest jak w algebrze, gdzie obowiązuje zasada: – x – = +. W logice socjalnej: – x – = – ”.[10]

Herman Bianchi w swej publikacji pt. „Alternativen zur Strafjustiz” stwierdza: „Kara prowadzi do niczego, tak u ofiar, jak u sprawców. (…) w interesie subkultury władzy leży dać nam mniemanie o tym, że mentalnie mamy potrzebę karania sprawców.[11] Sondaże publiczne potwierdzają powyższą teorię. Zgoła wszystkie z partii politycznych w trakcie ostatniej kampanii wyborczej na pierwszych miejscach swych programów politycznych stawiały karanie i zaostrzenie kar. Czy takim ma i musi być głos człowieka wiary, chrześcijanina? On winien mówić: pojednanie jest jedyną drogą do przywrócenia ludzkich stosunków, stopniowaniem miłości i współczucia, przypieczętowaniem udanej naprawy po przestępstwie. Pojednanie nie jest jednak podarunkiem, prezentem. Nie otrzymuje się go za darmo, na tak zwane „ładne oczy. Jest ono, i to często, jeśli nie zawsze, połączone z twardą, ciężką i systematyczną pracą.

W chrześcijaństwie pojednanie, według biblijnej nauki, ukierunkowane jest przede wszystkim na zależność Bóg – człowiek, człowiek – Bóg. Prawdę tę musimy jednak interpretować „i” i „aż” w zależności człowiek – człowiek, zgodnie z nauką Jezusa z Nazaretu wypowiedzianą w słowach: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście.[12] Bóg nie martwi się o stosunek człowieka do Niego, bo jest nieskończenie łaskawy. Zatroskany jest i boleje nad złem wyrządzanym sobie wzajemnie przez ludzi.

Bóg może i odpuszcza człowiekowi jego grzech popełniony myślą, mową i uczynkiem, jeśli on zań żałuje. Ale grzech ma być też odpuszczony przez człowieka – „jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.”[13] A to jest już proces, który nie jest podarowany. Zdolność do pojednania się z bliźnimi jest darem Boga, zaś praktyka człowieka, która żąda zemsty jest przekleństwem. „Nie szukajcie zemsty sami, ale pozostawcie miejsce gniewowi Boga. Napisano bowiem: Do mnie należy wymierzanie kary, Ja odpłacę, mówi Pan.”[14]

Boga czci się przez pojednanie z bliźnim. Człowiek zapomina, że ciąży na nim obowiązek pojednania z bliźnim, choćby nawet był on sprawcą przestępstwa, a może przede wszystkim w tym momencie. Pojednanie winno na nowo stać się jednym z najważniejszych punktów w systemie eunomijnego opanowywania przestępczości, zwłaszcza mając w świadomości jej permanentny wzrost. Pojednanie, jak już zauważone zostało, nie jest podarowane. Ono wymaga pracy, czasu i wiele solidaryzmu między ludźmi do niego wezwanymi.

Pojednanie jest czymś więcej niż naprawą, odtworzeniem skutków poprzedzających przestępstwo, restytuowaniem, darowaniem kary i uwolnienia, spłaceniem odszkodowania, itp. Pojednanie jest procesem dawania i brania z obu stron – sprawcy i ofiary przestępstwa.

Przywykliśmy dzielić bliźnich na przyjaciół, obojętnych i nieprzyjaciół. W praktyce redukujemy często ten podział do schematu przyjaciel – wróg. Jezus zachwiał ten schemat. W Chrystusie nie ma podziału na przyjaciół i wrogów, Greków i Żydów, obrzezanych i nie obrzezanych, niewolników i wolnych, dalekich i bliskich.[15] Przezwyciężenie owego podziału jest tym aspektem dzieła Chrystusowego, które zwiastuje Kościół, a któremu na imię pojednanie. Z Chrystusowego dzieła czerpie swój początek poselstwo, misja pojednania. Spełniał ją apostoł Paweł[16], pełni ją Kościół, każdy duszpasterz, każdy duchowny po obu stronach murów. Naszym etycznym zadaniem jest urzeczywistnianie pojednania również w sferze stosunków międzyludzkich, między mną a bliźnim, sprawcą a ofiarą przestępstwa. Stąd często postrzegam i określam swoją służbę jako stojący pomiędzy „dwoma światami” w celu ich pojednania. Ewangelia jako dobra nowina, której jestem zwiastunem, jest nośnikiem i dawcą pojednania. „W miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy – pojednajcie się z Bogiem”[17], gdyż On „powierzył nam słowo pojednania”.[18]

To pomocnym jest w zrozumieniu pojęcia „odpuszczać”, co znaczy również „darować”, „przebaczać”. To z kolei nie oznacza uwalniania od winy i odpowiedzialności za nią, lecz od pewnej części winy, której sprawca przestępstwa nie może odbyć, naprawić, pewnej części jego odpowiedzialności, której nie jest w stanie dokonać.

Pojednanie jest procesem, w którym obie strony – przestępca i ofiara- dokonać muszą pewnego czynu: być gotowym, chętnym i przekonanym co do słuszności pojednania. Czyn ten wymaga zaś ustalenia zakresu odpowiedzialności stron. Sprawca przestępstwa musi okazać swoją gotowość do naprawy; ofiara, oskarżyciel – gotowość do przebaczenia, rezygnacji z czegoś, czego druga strona nie może już dokonać. Właśnie dlatego, że pojednanie ma tak wielkie znaczenie w zachowaniu pokoju, porządku i ładu w społeczeństwie, potrzebna jest solidarność tych, którzy stoją po dwóch stronach przestępstwa.

Według M. Wright’a od przestępcy powinno się zażądać naprawienia krzywdy wyrządzonej ofierze. W tym celu ofiara i przestępca powinni mieć możliwość spotkania oraz uzgodnienia pomiędzy sobą odpowiedniego sposobu naprawienia szkody. Służyć temu ma proces mediacyjny.[19]

Wszystko brzmi tak prosto: skradzione dobro musi być zwrócone, zniszczony majątek – naprawiony, zdobyte nieuczciwie – oddane, oszustwo – skorygowane, obraza – cofnięta, kłamstwo – wyjaśnione, źle potraktowana osoba musi być wsparta. W tym momencie, w moim rozumieniu, jawi się pewna trudność, którą mogą być i stanowić zakłady ubezpieczeniowe. Ofiara przestępstwa posiada polisę ubezpieczeniowa od kradzieży. Kto stoi w takim przypadku jako oskarżyciel – okradziona osoba czy zakład ubezpieczeniowy? Kto stoi jako strona w procesie mediacji? Na bok odłóżmy poniesione przez ofiarę straty psychiczne. Logika podpowiada: w procesie mediacji stają trzy osoby. Osiągnięcie porozumienia wydawać się może w takim przypadku trudne.

W języku i praktyce Kościoła występuje pojęcie: pokuta. Ona nigdy nie była karą ani nią być nie może. Należy zachować szczególną ostrożność, jeśli chce się praktykować pokutę w zakresie represyjnego, na zadośćuczynienie nakierowanego systemu. To nie ma nic wspólnego z pojednaniem.

W zwiastowaniu nowotestamentowym pokuta, upamiętanie[20] oznacza skruchę, poznanie grzechu i winy, wyznanie grzechów, przygotowanie do Królestwa Bożego, a więc całkowitą zmianę orientacji życiowej. Podkreślił to Otto J. Baab w słowach: „Pokuta jest rewolucyjnym postawieniem Boga w centrum życia.”[21]

Wiele biblijnych tekstów w wymowny sposób świadczy o specyficznej zdolności ludzkiej do poznania siebie i swojego grzechu.[22] Rezultatem wejrzenia wewnątrz siebie jest diagnoza, skonstatowanie obecności grzechu w poznającym podmiocie. Odkrycie grzechu przez człowieka, popełnionego przestępstwa stanowi ważny moment w procesie pojednania, który z kolei jest najistotniejszym elementem sprawiedliwości naprawczej. Winien więc mieć swe odbicie w procesie resocjalizacji, który jako duchowni współtworzymy.

3. Uwagi końcowe, wnioski z duszpasterskiej służby

Trudnym i niełatwym jest, stać i być w Zakładzie Karnym, gdzie kara rozumiana jest jednoznacznie – jako zapłata społeczeństwa. Nie inaczej w gruncie rzeczy jest w warunkach wolnościowych, gdzie panuje powszechne zgoła przekonanie o potrzebie radykalnego ograniczenia wolności, zaostrzenia kar, ograniczenia praw. Stąd niełatwym jest zwiastować i nieść pojednanie po obu stronach murów. To niepopularny model działania, a może nawet i kontrowersyjny.

Duchowny po obu stronach murów szukać musi nieustannie, zgodnie ze swym powołaniem, misją i danym mu nakazem Jezusa, pojednania między człowiekiem a Bogiem i pojednania między ludźmi. Wykazano, że proces pojednania między sprawcą i ofiarą jest trudną, ciężką, zobowiązująca i systematyczną pracą. Jest w niej miejsce dla duchownego, który ma możliwość proponowania po obu stronach murów miejsca schronienia nie dla fizyczności człowieka, ale dla jego wnętrza, psychiki, ducha. Schronienie z jednoczesną koniecznością i obowiązkiem zachowania tajemnicy rozmowy duszpasterskiej i spowiedzi daje możliwość do refleksji i podjęcia procesu pojednania.

Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. Dlatego w miejsce Chrystusa poselstwo sprawujemy, jak gdyby przez nas Bóg upominał; w miejsce Chrystusa prosimy: Pojednajcie się.”[23]

Ks. Piotr Janik

Naczelny Kapelan Więziennictwa

Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP

Referat wygłoszony w czasie konferencji w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, Warszawa 18 lutego 2004

Bibliografia

1.Benedyktawicz Witold, Co powinniśmy czynić, ChAT, Warszawa 1993

2.Bianchi Herman, Alternativen zur Strafjustiz, Kaiser/Gruenewald, Monachium 1988

3.Księgi Wyznaniowe Kościoła Luterańskiego, Bielsko-Biała, Augstana, 1999

4.LoeschManfred, PeterRasow, Gefaengnisseelsorge heute, Hanover, 1989

5.Problemy Więziennictwa u progu XXI wieku, CZSW, Warszawa 1996 6.Strafe: Tor zur Versoenung, Guetersloher Verlahshaus, 1990

PRZYPISY:


[1] Referat na konferencję na w/w temat w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, Warszawa 18 luty 2004

[2] Rz 12,17-18

[3] W Judaizmie „wielki dzień” pojednania centralnym świętem. Jom Kippur jest dniem skruchy i opamiętania oraz nadziei i gotowości do pojednania. W kalwinizmie pojednanie zajmowało kiedyś centralne miejsce. W luteranizmie w dzień przystępowania do sakramentu Wieczerzy Pańskiej pielęgnowany jest zwyczaj pojednania się z bliźnimi.

[4] Księgi Wyznaniowe Kościoła Luterańskiego, Bielsko-Biała, Augustana, 1999, str 48

[5] przeciwstawne pojęcie anomii; eunomia – system prawny, w którym ludzie sami mogą posługiwać się regułami, sami zajmują się swymi konfliktami znajdując w tym podporę swego życia.

[6] Mt 5,44

[7] Rz 12,14

[8] Janina Waluk, „O pojednanie ofiary ze sprawcą przestępstwa” w Problemy Więziennictwa u progu XXI wieku, CZSW COSSW, Warszawa-Wiedeń-Kalisz 1996, str 530-540

[9] Rz 12,17-19a

[10] Herman Bianchi, Alternativen zur Strafjustiz, Monachium, Kaiser/Gruenewald, 1988, str. 130

[11] op.cit. str 130

[12] Mt 25,40 b

[13] Mt 6,12

[14] Rz 12,19 – wg: Pismo Święte Nowego i Starego Testamentu, przekład Ekumeniczny na trzecie tysiąclecie, Warszawa, Towarzystwo Biblijne w Polsce, 2001

[15] Ga 3,28; Ef 2,16-17; Kol 3,11

[16] 2 Kor 5,20

[17] 2 Kor 5,20

[18] 2 Kor 5,19

[19] M Wright, referat pt. ”Sprawiedliwość naprawcza i mediacja” wygłoszony w dniu 21.10.2000 w Popowie, podczas konferencji nt. „Probacyjne środki polityki karnej – stan i perspektywy”.

[20] Pojęcie „upamiętanie” jest lepszym odpowiednikiem greckiego „metanoia”

[21] Witold Benedyktowicz. Co powinniśmy czynić, ChAT, Warszawa, 1993, str. 99

[22] Łk 15, 11-32; Ps 51; Iż 6,5; Rz 7,14-15, 17-20

[23] 2 Kor 5, 19-20